Read Anywhere and on Any Device!

Special Offer | $0.00

Join Today And Start a 30-Day Free Trial and Get Exclusive Member Benefits to Access Millions Books for Free!

Read Anywhere and on Any Device!

  • Download on iOS
  • Download on Android
  • Download on iOS

Sokół. Opowieść o miłości do ginącej przyrody

Unknown Author
4.9/5 (16396 ratings)
Description:Sokół J.A. Bakera to wyzbyty mowy, opartej na jakiejkolwiek komunikacji, kryształowy język pisma, gdzie absolut rzeczy samych w sobie, sił natury i istot włączonych w nieludzko nieruchomy bieg natury, opowiada historię ptaka, sokoła wędrownego, falco peregrinum. I zarazem jest to język tak odległy od mowy nas, ludzi współczesnych, że wydaje się jakby był napisany starożytną łaciną: czytając te zdania rozumiemy je i zarazem ich nie rozumiemy, bo niemal wprost uderzają nas swoją obraną z epitetów sumienną doskonałością, docierając bezpośrednio do zachwyconego spojrzenia, dna oka, synaps i nerwów mózgu. Przejrzyste niczym światło wschodzącego słońca zdania zapełniające Sokoła, to ewangeliczne niemal frazy, a chcąc zakreślić dla siebie fragmenty, które w nas uderzają i są dla nas wyjątkowo piękne bądź zaskakują swoim nowatorstwem języka, opisu czy w końcu także i – powiedzmy to wprost – geniuszu autora, który zapisuje myśli jakby je brał na czysto i przenosił na białe kartki notatników, nagle okazuje się, że zakreśla się tę opowieść w całości, od pierwszej do ostatniej litery.Tak jest z językiem Sokoła – jest Alfą i Omegą pisma, jego początkiem i końcem, pozbawionym wszystkiego, co zbędne, co jest naddatkiem, co szeleści. Nie wpisuje się w żadną opowieść, bo stanowi zupełnie nowy rodzaj opowieści, nie przedstawia czegoś już wcześniej opowiedzianego, tworzy własną reprezentację zupełnie od początku. Jest parabolą, jak język największych przypowieści, a gdy zaczyna mówić stajemy jakby u drzwi jakiegoś wzniosłego, potężnego Prawa, jak u Kafki, z tym że te drzwi to drzwi do Natury a jedyne obecne tu prawo to prawo naturalne, i chcąc nie chcąc przekroczyliśmy jego próg dawno temu, bo zanim się narodziliśmy i gdy już umrzemy, a teraz musimy stać na straży jego istnienia, bo łączy się istotowo z naszym być albo nie być. To jest Prawo, które przemawia do nas językiem natury, kwileniem sokoła, krakaniem wrony, skrzekiem mewy, pluskiem fal morskich, zgrzytem piachu pod stopami. Prawo pozbawione przymiotników, jakichkolwiek epitheta ornata, doniosłe prawo powietrznych hieroglifów z czasów, gdy bogowie mieli głowy ibisa, kota albo sokoła. Jakby pisał je ptak, albo człowiek-który-staje-się-ptakiem, i dzieje się to przed naszymi oczami, co tworzy wrażenie, że zaraz opowiadający uniesie się i pofrunie za sokołem, zmieniając w ogóle bieg opisu, a samo pismo przejdzie w jakieś kwilenie ptaka, by po chwili zniknąć gdzieś za marginesem książki, jak za horyzontem…Jedyne „resztki”, jakie pozostają w głowie po lekturze tej dziwnej, oszałamiającej książki to resztki ptaków, pozostawionych na śniegu w rozbryzganych plamach krwi. Jedyny szelest, jaki zostaje w uszach to szelest delikatnych skrzydeł, które łamią wicher. Jedyny znak w pamięci po ukończonej lekturze to powidok-symbol jakiegoś Ptaka-Boga, znikającego w rozlanym na cały horyzont tej historii świetle pomarszczonego niby zwiędłe jabłko, zachodzącego słońca.Co jest w tym wszystkim najbardziej niesamowite? Oczywisty fakt, że Baker nie był pisarzem. Nie napisał przed Sokołem wielu książek, jak inni autorzy, którzy wypracowywali latami styl i język swego pisma, by w końcu napisać odnoszące sukcesy wymarzone dzieło. Nie pisał artykułów, nie uprawiał eseistyki, która pozwoliłaby wcześniej rozpoznać charakter jego pisarstwa czy styl tej magicznej „mowy”. Pozostawił po sobie dwie książki o ptakach i wiele listów, nic poza tym. Sokół to, na szerokim horyzoncie pisma, swoisty, samorodny diament, to pismo wyłania się jak słońce na wschodzie i olśniewa swoim czystym, doskonałym i niezabrudzonym przez opary dnia blaskiem, do tego stopnia, że – aż wstyd to powiedzieć na głos – odnosi się wrażenie, jakby książkę o ptaku napisało genialne dziecko, w dodatku dziecko autystyczne, którego wrażliwość i cała uwaga skupiona jest jak w soczewce tylko i wyłącznie na obserwowacji ukochanego ptaka. W tej książce nie ma nic poza tym, co jest i co być powinno! To dlatego jego pismo wyłania się jakby w zupełnie autotelicznej konfiguracji lektury, niezależne od niczego, pozbawione jakichkolwiek oznak intertekstualności, o której swego czasu tak wiele się powiedziało, albowiem autor genialnego Sokoła nie wpisując się w żaden charakter pisma, w żaden styl mowy czy prawidła pisania o świecie przyrody, tworzy jakby nowy horyzont pisarstwa, wyjmuje z nicości nowy typ reprezentacji, który pojawia się przed nami nagle, jak owo biblijne „jabłko”, zjawiające się z głębi pamięci i jakby znikąd, a później już po prostu jest, i posiada wagę samego „słońca”, której to metafory nasz „ptasiarz” używa przecież po kilkakroć. Właśnie! Baker to nie zawodowy pisarz ale „ptasiarz”, który napisał książkę o tym, co kocha, to jest człowiek owładnięty obsesją ptaka, i muszę wyznać, że jest to słowo, którego nauczyłem się od autora i od ludzi tworzących tę ksiażkę i kochających ptaki, ludzi, którzy myślą o ptakach i obserwują te niezwykłe zwierzęta niemal non stop, bo wcześniej uważałem je za pojęcie dość prymitywne...We have made it easy for you to find a PDF Ebooks without any digging. And by having access to our ebooks online or by storing it on your computer, you have convenient answers with Sokół. Opowieść o miłości do ginącej przyrody. To get started finding Sokół. Opowieść o miłości do ginącej przyrody, you are right to find our website which has a comprehensive collection of manuals listed.
Our library is the biggest of these that have literally hundreds of thousands of different products represented.
Pages
430
Format
PDF, EPUB & Kindle Edition
Publisher
Eperons Ostrogi
Release
2022
ISBN
836610298X

Sokół. Opowieść o miłości do ginącej przyrody

Unknown Author
4.4/5 (1290744 ratings)
Description: Sokół J.A. Bakera to wyzbyty mowy, opartej na jakiejkolwiek komunikacji, kryształowy język pisma, gdzie absolut rzeczy samych w sobie, sił natury i istot włączonych w nieludzko nieruchomy bieg natury, opowiada historię ptaka, sokoła wędrownego, falco peregrinum. I zarazem jest to język tak odległy od mowy nas, ludzi współczesnych, że wydaje się jakby był napisany starożytną łaciną: czytając te zdania rozumiemy je i zarazem ich nie rozumiemy, bo niemal wprost uderzają nas swoją obraną z epitetów sumienną doskonałością, docierając bezpośrednio do zachwyconego spojrzenia, dna oka, synaps i nerwów mózgu. Przejrzyste niczym światło wschodzącego słońca zdania zapełniające Sokoła, to ewangeliczne niemal frazy, a chcąc zakreślić dla siebie fragmenty, które w nas uderzają i są dla nas wyjątkowo piękne bądź zaskakują swoim nowatorstwem języka, opisu czy w końcu także i – powiedzmy to wprost – geniuszu autora, który zapisuje myśli jakby je brał na czysto i przenosił na białe kartki notatników, nagle okazuje się, że zakreśla się tę opowieść w całości, od pierwszej do ostatniej litery.Tak jest z językiem Sokoła – jest Alfą i Omegą pisma, jego początkiem i końcem, pozbawionym wszystkiego, co zbędne, co jest naddatkiem, co szeleści. Nie wpisuje się w żadną opowieść, bo stanowi zupełnie nowy rodzaj opowieści, nie przedstawia czegoś już wcześniej opowiedzianego, tworzy własną reprezentację zupełnie od początku. Jest parabolą, jak język największych przypowieści, a gdy zaczyna mówić stajemy jakby u drzwi jakiegoś wzniosłego, potężnego Prawa, jak u Kafki, z tym że te drzwi to drzwi do Natury a jedyne obecne tu prawo to prawo naturalne, i chcąc nie chcąc przekroczyliśmy jego próg dawno temu, bo zanim się narodziliśmy i gdy już umrzemy, a teraz musimy stać na straży jego istnienia, bo łączy się istotowo z naszym być albo nie być. To jest Prawo, które przemawia do nas językiem natury, kwileniem sokoła, krakaniem wrony, skrzekiem mewy, pluskiem fal morskich, zgrzytem piachu pod stopami. Prawo pozbawione przymiotników, jakichkolwiek epitheta ornata, doniosłe prawo powietrznych hieroglifów z czasów, gdy bogowie mieli głowy ibisa, kota albo sokoła. Jakby pisał je ptak, albo człowiek-który-staje-się-ptakiem, i dzieje się to przed naszymi oczami, co tworzy wrażenie, że zaraz opowiadający uniesie się i pofrunie za sokołem, zmieniając w ogóle bieg opisu, a samo pismo przejdzie w jakieś kwilenie ptaka, by po chwili zniknąć gdzieś za marginesem książki, jak za horyzontem…Jedyne „resztki”, jakie pozostają w głowie po lekturze tej dziwnej, oszałamiającej książki to resztki ptaków, pozostawionych na śniegu w rozbryzganych plamach krwi. Jedyny szelest, jaki zostaje w uszach to szelest delikatnych skrzydeł, które łamią wicher. Jedyny znak w pamięci po ukończonej lekturze to powidok-symbol jakiegoś Ptaka-Boga, znikającego w rozlanym na cały horyzont tej historii świetle pomarszczonego niby zwiędłe jabłko, zachodzącego słońca.Co jest w tym wszystkim najbardziej niesamowite? Oczywisty fakt, że Baker nie był pisarzem. Nie napisał przed Sokołem wielu książek, jak inni autorzy, którzy wypracowywali latami styl i język swego pisma, by w końcu napisać odnoszące sukcesy wymarzone dzieło. Nie pisał artykułów, nie uprawiał eseistyki, która pozwoliłaby wcześniej rozpoznać charakter jego pisarstwa czy styl tej magicznej „mowy”. Pozostawił po sobie dwie książki o ptakach i wiele listów, nic poza tym. Sokół to, na szerokim horyzoncie pisma, swoisty, samorodny diament, to pismo wyłania się jak słońce na wschodzie i olśniewa swoim czystym, doskonałym i niezabrudzonym przez opary dnia blaskiem, do tego stopnia, że – aż wstyd to powiedzieć na głos – odnosi się wrażenie, jakby książkę o ptaku napisało genialne dziecko, w dodatku dziecko autystyczne, którego wrażliwość i cała uwaga skupiona jest jak w soczewce tylko i wyłącznie na obserwowacji ukochanego ptaka. W tej książce nie ma nic poza tym, co jest i co być powinno! To dlatego jego pismo wyłania się jakby w zupełnie autotelicznej konfiguracji lektury, niezależne od niczego, pozbawione jakichkolwiek oznak intertekstualności, o której swego czasu tak wiele się powiedziało, albowiem autor genialnego Sokoła nie wpisując się w żaden charakter pisma, w żaden styl mowy czy prawidła pisania o świecie przyrody, tworzy jakby nowy horyzont pisarstwa, wyjmuje z nicości nowy typ reprezentacji, który pojawia się przed nami nagle, jak owo biblijne „jabłko”, zjawiające się z głębi pamięci i jakby znikąd, a później już po prostu jest, i posiada wagę samego „słońca”, której to metafory nasz „ptasiarz” używa przecież po kilkakroć. Właśnie! Baker to nie zawodowy pisarz ale „ptasiarz”, który napisał książkę o tym, co kocha, to jest człowiek owładnięty obsesją ptaka, i muszę wyznać, że jest to słowo, którego nauczyłem się od autora i od ludzi tworzących tę ksiażkę i kochających ptaki, ludzi, którzy myślą o ptakach i obserwują te niezwykłe zwierzęta niemal non stop, bo wcześniej uważałem je za pojęcie dość prymitywne...We have made it easy for you to find a PDF Ebooks without any digging. And by having access to our ebooks online or by storing it on your computer, you have convenient answers with Sokół. Opowieść o miłości do ginącej przyrody. To get started finding Sokół. Opowieść o miłości do ginącej przyrody, you are right to find our website which has a comprehensive collection of manuals listed.
Our library is the biggest of these that have literally hundreds of thousands of different products represented.
Pages
430
Format
PDF, EPUB & Kindle Edition
Publisher
Eperons Ostrogi
Release
2022
ISBN
836610298X
loader